|
Panel moderacji
[sesja] [Ścieżka] Karczma na rozstajach
|
|
Zajazd "Pod białym piórem" gdzieś na północy księstwa Notenberg, kilka godzin po świtaniu.
Rzęsisty letni deszcz, głośnym szumem zalewającej podwórzec wody, przez otwarte drzwi i okna wdzierał się ożywczym chłodem w półmrok karczemnej świetlicy. Rozpalony niedawno w kamiennym kominku ognień nie dawał za dużo ciepła, nie pozwalając należycie rozgrzać się i osuszyć zziębniętym palcom. - A ty czego tu! - Wielki niczym kowal, właściciel zajazdu z ulgą podniósł głowę z nad rozłożonych na kontuarze futer. - Wynocha, nie potrzeba nam tu takich! Pójdziesz po dobroci, bo pasami poszczuję!! - Pochylona nad kominkiem szara postać skuliła się pod twardymi słowami karczmarza, zaraz jednak z pod okrywających ją szmat wystrzeliła ku niemu chuda dłoń w obelżywym geście. Tego jednak nie dane było zobaczyć szynkarzowi, gdyż ten wygłosiwszy swą dezaprobatę zmuszony był powrócić do żywej dysputy z czarnowłosą traperką. - Mokre są! Czterdzieści i nie dam więcej. - Ta jednak nie myślała odpuszczać, w udawanej złości, kokieteryjnie wypinając opięty skórzanymi spodniami zgrabny tyłeczek, odparła krótką ripostą. - Toż to sobole są?! - Karczmarz wyraźnie starając się nie dostrzegać wdzięków, pięknej rozmówczyni, co chwila zerkając ku kuchni, nader głośno odparował - Cóż z tego, kiedy są mokre... - Dziewczyna widać coraz lepiej się bawiąc, leniwe oparła ramiona na kontuarze w taki sposób je splatając by jeszcze bardziej uwydatnić wyzierający z pod głęboko rozpiętej kurty dziewczęcy biust. -Siedemdziesiąt! - stąpającym na granicy pomruku głosem lubieżnie zakręciła biodrami - I dorzucę łasiczkę... - Dalsze targi przerwało pojawienie się na schodach purpurowych ciżem nocującej w zajeździe damy, która szelestem długiej sukni, tego samego koloru, zatrzymała się na półpiętrze uważnie lustrując pustawą o tej porze sale. Jej niebieskie oczęta zaledwie przemknęły po skulonym przy ogniu garbusie i dobijającej targu parce, zatrzymując się na dłużej jedynie na siedzących w kącie mężczyznach. Stąpająca za nią, odziana w zieloną suknię, blond włosa dziewczyna, podjęła spojrzenie swej towarzyszki raźnie ruszając ku zgromadzonym. Zatrzymawszy się nie więcej niż długość ławy, dumnie unosząc zgrabny nosek rzuciła w powietrze - Po śniadaniu ruszamy, panowie raczą się gotować...
I tak było przez te cztery dłużące się niemiłosiernie dni, odkąd czarno włosy kupiec zlecił wam opiekę nad swą czarnowłosą córką i jej damom do towarzystwa. Zielono oka piękność starała się nie zauważać obecności Ollego do pozostałych odnosząc się z wyrachowaną wyższością. Na szczęście podróżująca w jej towarzystwie młodsza dama nie dzieliła tych nie zrozumiałych zdało by się dla młodej kobiety nawyków. Wdzięcznym uśmiechem swych błękitnych oczu odpowiadając na każdą uwagę eskortujących ją mężczyzn. I pewnie gdyby nie jej perlisty śmiech i żywy humor, to powierzone wam zadanie odprowadzenia obu dam do siedziby barona Aldun, okazało by się ciężarem pod nad miarę.
K20: 12; 10; 2; 15. K6: 5; 5; 5; 4.
10 paź 2009, 23:17
|
|
|
[ta zielonooka to czarodziejka z pierwszej sesji? ile jest tych, które eskortujemy?]
Oll przetasował talię kart, w zamyśleniu przełożył i przetasował ponownie. Westchnął i schował karty do wewnętrznej kieszeni. - Przypomnijcie mi, dlaczego wzięliśmy to zadanie? - powiedział, wywracając oczami. Zielonooka działała mu na nerwy, wolałby towarzystwo mniej wyrafinowanych, a bardziej chętnych dziewuch.
11 paź 2009, 09:17
|
|
|
Mafajra nie zadawał sobie takich pytań jak Oll. On doskonale wiedział i nie wahał się przypomnieć dla kompanów który widocznie mieli mniej sprawną pamięć niż on. Uśmiechnął się po trochu a po trochu zawadiacko uprzejmie a przy tym nonszalancko rozparł się na krześle -Nie ulega wątpliwości, że dla pieniędzy. Naszym celem jest zarobek a nie wdzięki pięknych dam. Możesz zaznać chwili postu. Jego głos zawahał się przez chwilę jak gdyby gdzieś w głębi targały nim sprzeczne emocje. Po chwili roześmiał się z dowcipu znanego tylko dla jego samego.
11 paź 2009, 11:18
|
|
|
Krasnolud wyjął szmatkę i zaczął przecierać oliwą metalowe części młota, który trzymał na kolanach. - Dla złota, a jak Ci nudno, to zważ, że wiemy kiedy to się skończy. Ostatnio siedzieliśmy tylko całymi dniami w karczmie i pierdzieliśmy w stołki. Przynajmniej na koniec coś się chociaż działo, bo bym zwariował. - Dla podkreślenia ostatniego zdania podniósł młot do oczu, niby aby sprawdzić czy pokrył całą powierzchnię. W czasie rozmowy i polerowania Thronaar raz patrzył na siedzących przy stole, ale częściej zerkał na targi traperki z karczmarzem, wspominając w duchu stare dzieje.
11 paź 2009, 17:32
|
|
|
Oll o ile pamiętasz kupiec mówił o swej córce i jej damie do towarzystwa, ani słowem nie wspominając, iż jedną z nich będzie poznana wcześniej czarodziejka. A i o ile zdołałeś odczytać z wyrazu jej zaciśniętych ust, gdy o poranku pierwszego dnia podroży otworzyliście powóz, jej również nikt o tym nie uprzedził. Za to na pewno upraszał o dyskrecję.
Tymczasem obie damy zniknęły za kotarami alkierza, gdzie zaraz też ruszył postawny karczmarz z ulgą porzucając krępujące towarzystwo traperki. Ten przechodząc nieopodal kominka głośno zgromił jeszcze kulącego się garbusa, który unikając szmaty i kopniaków lekko utykając przemknął w stronę ławy stojącej tuż przy wejściu. [...]
[Test spostrzegawczości krasnoluda wynik 12 na zręczność zdany, na inteligencję nie.] Thronaar gdy żebrak przechodził koło waszej ławy, zauważyłeś między szmatami błysk lazuru migdałowych oczu.
[...] Tymczasem pozostawiona sama sobie traperka oparłszy się plecami o kontuar chwilę lustrowała pustawą salę, nerwowo pogryzając wpadające w jej usta loki. W końcu wyraźnie znudzona męskim krokiem ruszyła w waszą stronę - Eya chłopaki, znacie jakieś ciekawe opowieści? - usiadła z impetem na sąsiedniej ławie pochylając się w waszą stronę. Jej duże czarne oczy przemknęły po waszych twarzach i tylko lekko drgający nad lewym kącikiem ust pieprzyk zdradzał tłumioną wesołość. - Wołają na mnie Katrin i przez cztery ostatnie dni prawie nie widywałam ludzi a bardzo, ale to bardzo lubię opowieści. Znacie jakieś?
K20: 10; 2; 15. K6: 5; 5; 5; 4.
11 paź 2009, 23:20
|
|
|
Oll się ożywił. - Słyszałaś opowieść o przeklętej galerze? Dziesiątki galerników zginęło pożartych żywcem przez ściany, zaduszonych przez wijące się jak węże olinowanie. Mówią, że teraz można ją czasem dostrzec we mgle, zacumowaną w porcie, czekającą, aż ktoś spróbuje wejść na pokład. Byliśmy na niej i uszliśmy z życiem, prawda Thronaar?
12 paź 2009, 08:30
|
|
|
Nie. Zdecydowanie nie. Z całą pewnością Oll nie mógł wypić AŻ TYLE. Maf był zdumiony wyobraźnią Ollego ale postanowił, że nie da tego po sobie poznać. Uśmiechnął się. -Oll ma zręczne palce przy kartach. Nie tak zręczne jak moje przy kobietach ale zręczne. Wierzysz szulerom jak on? Mi nie musisz wierzyć, jak mogę ci to wszystko udowodnić. Będziesz miała co opowiadać...
12 paź 2009, 19:08
|
|
|
Oll spojrzał z ukosa na Mafa i wywrócił oczami. Ukradkiem zerknął, czy w pobliżu nie ma czasem wiedźmy, mogłaby się niepotrzebnie wtrącić. - Mafa z nami nie było, więc zazdrości nam przeżyć. Szkoda, że Anana zabrakło, potwierdziłby, co mówię. Okrutna historia, dużo krwi się polało.
12 paź 2009, 22:12
|
|
|
- O tak, dużo krwi się polało i dużo kości połamało. Do tego nawiedzone galery i czarujące czarownice. - Po ostatnim zdaniu krasnolud rozgląda się, czy aby czarująca osoba nie znalazła się gdzieś tu.
12 paź 2009, 22:56
|
|
|
Prócz was karczma zdawała się pusta. Dziewczyna przybliżywszy się nieco bliżej, w zaciekawieniu przygryzając białymi ząbkami dolną wargę, spijała każde słowo spadające z waszych ust. Jej rozszerzone źrenice, nerwowo zaciskane palce i szybko unosząca się pierś łaknęły więcej, więcej i więcej, galer, czarów i krwi.
Siedząc przodem do sali, za plecami traperki, dostrzegłeś Thronaar jakieś poruszenie. To szynkarz wychliwszy się za kotary alkierza, omiótł wzrokiem salę i zadowolony skierował się w stronę kuchni.
K20: 10; 2; 15. K6: 5; 5; 5; 4.
12 paź 2009, 23:28
|
 |
Kto przegląda forum |
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości |
|