Marzy mi się szybka, pulpowa, możliwe, że nieco kiczowata i heartbreakerowata gra - wschodnioeuropejski odpowiednik Deadlands.



Kojarzycie Czernobyl? Większość ludzi którzy jeszcze nie są starzy kojarzy go z grą "STALKER: The Shadow of Chernobyl". Ja pomimo młodego wieku o STALKERZE wiem tyle, że jest (był?) i mam własną wizję alternatywnego Czarnobyla.



Katastrofa... Wyobraźcie sobie, że Ruscy spaprali sprawę jeszcze bardziej. Że centralna Ukraina i pół Białorusi zostało całkowicie wyludnione. Że komunizm w większości upadł. Że wschodnia Europa cofnęła się kilka wieków wstecz i zdziczała, pozbawiona zewnętrznej pomocy zajętych własnymi problemami (wynikającymi z globalnego wpływu awarii elektrowni) państw.



Kilkadziesiąt lat później na wybrzeżu dawnej Ukrainy powoli wyłania się system demokracji wojennej taki jak za złotych czasów kozaczyzny. Turcy ponownie opanowali Półwysep Bałkański w imię Allacha. Najbardziej zaawansowanowana technicznie w regionie Czechosłowacja z trudem powstrzymuje napór muzłmańskiej hordy. W byłych krajach bałtyckich i na północy białorusi rozciąga się postnuklearna puszcza której mieszkańcy modlą się do prastarych, pogańskich bogów. Polska jest rządzona przez kościelnych hierarchów, którzy bez wachania organizują polowania na czarownice i krucjaty przeciw poganom. Z przeciwległych wybrzeży Bałtyku regularnie przybywają zdeformowani neowikingowie rządni krwi i niewolników. Reszta ZSRR aż po Ural znalazła się we władaniu byłych sowieckich generałów, z których niemal każdy obwołał się Carem i zbawicielem Rosji.



Witajcie na Dzikim Wschodzie. Atomowe Pola czekają na was z otwartymi ramionami, o ile tylko dobrze robicie szablą i nie marnujecie kul z kałacha.