Tak jak zapowiadałem ostatnio, dotarliśmy wspólnie do historii Spalenia - jednego z najważniejszych wydarzeń w historii Ramaru, wydarzenia, które rozdarło kontynenty, przyczyniło się do ogromnych wędrówek ludów i ogólnie sporo namieszało. Miało miejsce 2500 lat przed wydarzeniami, które składały się na prowadzone przeze mnie kampanie, a mimo to czasem przebrzmiewało na sesjach.

Wszystko zaczęło się od Trzeciej Bitwy Zaświatów, ale był to dopiero początek. Spalenie będzie opisane na samym końcu dzisiejszego odcinka.

Szaleństwo Kae, Trzecia Bitwa Zaświatów


W roku 1671 pz. Kae powiła Savusowi drugiego syna - Saradotha. Saradoth był marzycielem. Kochał wiedzę tak jak Keven, ale nie dążył do niej za wszelką cenę. Mierziło go życie w Piekle (Savusowa część Zaświatów) i często schodził na powierzchnię i leczył ciała i umysły zamieszkujących Ramar ludów. Ukrywał to jednak przed rodzicami, gdyż nie chciał ich złościć.

Pewnego razu, podczas jednej z takich wędrówek natknął się na Salubritasa, boga uzdrowicieli. Salubritas nauczył go wielu tajemnic i opowiedział mu o wspaniałym życiu w Raju. Od Salubritasa także dowiedział się Saradoth kim jest Kae i wtedy w jego umyśle zalęgła się myśl, aby uzdrowić matkę z szaleństwa jakie ją ogarnęło. Na razie jednak jego moc była zbyt nikła.

Saradoth odszedł z Piekieł po kłótni z rodzicami i zamieszkał wśród krasnoludów w Kyn-Thudzie, tę bowiem rasę najbardziej umiłował. Pokazał krasnoludom jak obrabiać kynit i jak wydobywać ukrytą w nim moc. Z pomocą Saradotha krasnoludowie zbudowali w roku 1557 pz. źródełko z kynitu. Źródło to uzdrawiało każdą chorobę ciała i umysłu, jednak tych o złym sercu lub zamiarach leczyło, ale sprowadzało na nich kilkugodzinny, czasem kilkudniowy sen, w czasie którego wynoszono ich poza miasto i zabraniano powrotu, często nawet więziono.

Zaprowadził Saradoth, po długich namowach Kae do swego źródełka. Savus jednak dowiedział się o tym zamiarze i w czas przeklął krynicę Saradotha, przybywając w nocy i uprzedzając przybycie Kae. Saradoth o niczym nie wiedząc, nakłonił Kae do wypicia wody ze źródła, aby jej pokazać, że nie jest szkodliwe, sam zaczerpnął trochę dłonią. Kae napiła się kilku kropli.

Savus nie przewidział siły swego zaklęcia połączonego z mocą kynitu. Saradoth zginął od zatrutej wody. Dusza ulotniła się z ciała jego awatara i nie potrafiła powrócić w Zaświaty. Od roku 1502 pz. tułała się pozbawiona mocy po Ramarze. Co 50 lat wszakże Saradoth odzyskiwał część sił i próbował uleczyć źródełko.

Komentarz: Źródełko zostało uleczone 3000 lat później przez moich graczy, na jednej z bardziej szalonych sesji, jakie prowadziłem. I jednej z ostatnich z pierwszej wielkiej kampanii w Ramarze, po której jeden z graczy został władcą plemienia krasnoludów z Kyn-Thudu.

Kae popadła w jeszcze większe szaleństwo. Zaczęła niszczyć co wpadło jej w ręce. Na równinach posiała straszliwe zniszczenia. Wreszcie przeszła do Zaświatów, gdyż koczownikom z równin udało się ją uśmiercić (uśmiercić jej awatara, uwalniając jej duszę). Kyn-Thud wszakże opustoszał od zarazy roznoszonej przez zatrute źródło i wściekłości Kae.

Po przedostaniu się do Zaświatów Kae zaczęła niszczyć dusze, które stanęły jej na drodze. Ruszyła też w stronę pałacu Lenarisa. Lenaris nie chciał zabić córki, musiał jednak uczynić coś, co by ją powstrzymało. Zakuł ją więc w łańcuchy i zamknął w swym pałacu. Savus nie wiedział wszystkiego, o tym co stało się z Kae. Szpiedzy donieśli mu tylko, że Lenaris uwięził ją w swym pałacu. Wściekły ruszył na czele wojsk na bramy Raju, sforsował je siłą własnego gniewu.

Przed wrotami Ogrodu Lenaris wyszedł mu naprzeciw.

- Czego chcesz ode mnie, Savusie Ekharze, Savusie Zdrajco? Dlaczego przybyłeś pod moje drzwi.

- Uwięziłeś moją małżonkę Kae w podziemiach swej twierdzy. Wydaj ją, to odstąpię od twych bram.

- Kae nie jest przy własnych zmysłach. Zły duch ją opętał.

- Łżesz licząc na łaskę. Wydaj mi ją - warknął Savus.

- Jeśli tego chcesz.

Przyprowadził więc Lenaris spętaną Kae, a Savus dumny, że zmusił Lenarisa do uniżenia się, wrócił triumfalnie z powrotem do Piekieł. Gdy jednak rozwiązał Kae, boginii zaatakowała go i Savus ujrzał w jej oczach szaleństwo. Domyślił się też, że powodem jest kynit z zatrutego źródła.

Spętał Kae łańcuchami, ale nie miał tak potężnego metalu jak Lenaris, więc łatwo zerwała okowy. Revar przyglądał się temu w milczeniu, wreszcie doradził swemu panu, by spętał boginię na powierzchni Ramaru. Tak też Savus zrobił.

W pewnej dolinie na wyspie Tinlidion, w spokojnym i odosobnionym miejscu zamknął Savus Kae w niewidzialnej sferze mocy, której żadną siłą nie mogła opuścić, chyba że ktoś przyniósłby jej kynit.

Komentarz: Jak łatwo się domyślić, ktoś to niedługo zrobi. Dla tych co zapomnieli (czyli pewnie dla wszystkich) - Tinlidion to wyspa, na której osiedli elfowie po przybyciu do Ramaru.

Savus ufał, że póki nie odzyska zmysłów, Kae nie zdoła nikogo nakłonić do takiego czynu.

Karły


W Aen-Thudzie na wschodzie Toreanu i Kyn-Thudzie na północnym zachodzie Artaru krasnoludowie zaczęli wydobywać Kamień Kenae - kynit w różnorakich kolorach i o różnorakich mocach. W Kyn-Thudzie oddziaływanie kynitu, który w większości był tęczowy, biały lub złoty, było nikłe. Krasnoludowie zamieszkujący tam nie mieli jednak bród i choć żyli dłużej, to mniej się rodziło krasnoludzkich dziewcząt, mniej nawet niż w innych Thudach, co było śladem mocy kynitu.

W Aen-Thudzie wydobywano jednak niebieski kynit - kynit Zmian i już około roku 1300 pz. zauważyć można było pewne przemiany u krasnoludów tam zamieszkujących - ich skóra sczerniała, oni sami skarleli i zatracili krępą postawę, mało mieli zaś potomków i już wtedy groziło im wyginięcie.

Komentarz: zrobiłem z kynitu niemal kryptonit, cóż, heartbreakery i komiksy o superbohaterach pewnie mają coś wspólnego. ;)

Aen-Thud przejął powoli obyczaje ludzi i gigantów z gór. Krasnoludów z Aen-Thudu zwano karłami, a o tych z Kyn-Thudu także tak czasem mówiono. W innych miejscach, poza Thudami krasnoludowie również wydobywali kynit, dlatego można było na świecie spotkać karłów także na innych kontynentach.

Rok 1400 pz.


W roku 1400 pz. wszystkie lądy Ramaru były już zaludnione. Na kontynencie Ram rozkwitało Cesarstwo Ramskie, a na północy Artaru, gdzie miał później narodzić się Kron żyły rozrzucone plemiona goblinów i ludzi. W Qat-Tarahal imperium Fa-Shol przeżywało kryzys w związku z licznymi buntami niewolników. Vajalowie nadal królowali na morzach, zaś ludzie, którzy jak się zdaje przybyli jeszcze z kilku innych bram do Ramaru stawali się coraz liczniejsi. Najbardziej liczebni byli wszakże shalarowie, którzy zepchnęli Vajalów do ich portów. W Ram rodzące się Cesarstwo nie mogło sobie poradzić z najazdami sąsiednich, shalarskich państw.

Choroba Vajalów i Maejalatowie


Od dłuższego już czasu wśród Vajalów rozprzestrzeniała się dziwna choroba objawiająca się gorączką, drgawkami i prawie zawsze kończąca się śmiertelnie. Nie była znana jej przyczyna.

Niektórzy podejrzewali Savusa, ale było to czcze przypuszczenie. Tak samo nieprawdopodobne wydawały się historie o klątwie Mae (boginii morza). Choroba jednak przynosiła coraz większe straty.

W 1400 pz. Vajalowie powoli wycofywali się z wnętrz lądów na wybrzeża. Nie zawsze spowodowane to było naporem shalarów, ale często po prostu wyludnianiem się terenów z powodu choroby.

W 1370 roku zanotowano znaczący spadek populacji Vajalów. W południowej części Artaru przestali się pokazywać, załogi ich statków coraz częściej składały się w większości z ludzi lub shalarów.

Kres nadszedł nagle.

Około 1350 roku pz. statki Vajalów przestały przybywać do krain poza Toreanem (kontynent na dalekim zachodzie, przy którym leży Tinlidion). W Toreanie pozostało ich już niewiele.

Mae, która od dłuższego czasu szukała przyczyn choroby swego ludu odkryła, że chorobę może powodować kynit, na który Vajalowie byli szczególnie uwrażliwieni, a który w związku z rozwojem magii coraz częściej na swych statkach przewozili i który stał się podstawą urządzeń nawigacyjnych takich jak kompas oparty na igle z kynitu.

Kompas taki, zwany Wskaźnikiem Vajalów umożliwiał wykrywanie nadchodzącej burzy, a nawet wskazywał kierunek, z którego nadchodziło niebezpieczeństwo - o ile kierował nim ktoś o minimalnych magicznych zdolnościach.

Mae, chcąc ochronić pozostałych przy życiu Vajalów przed chorobą, odszukała dla nich nowy świat, w którym mogliby zamieszkać. Świat pozbawiony kynitu. W roku 1324 lub 1325 (źródła nie są w tym względzie jednoznaczne) Vajalowie opuścili Ramar poprzez bramę.

Niektórzy wszakże nie chcieli porzucać świata, w którym się narodzili. Mae próbowała ich przekonać, ale tkwili w swym uporze. Zebrała ich więc, a było ich ponad dwa tysiące i wskazała drogę na wyspę Zalivat, gdzie stał ongiś opuszczony port Vajalów.

Komentarz: nazwa Zalivat pochodzi od świata, który tworzyłem jeszcze w podstawówce. Notatki o nim... spaliłem i niewiele zapamiętałem do dzisiaj, ale nazwa utkwiła mi w pamięci, więc wykorzystałem ją, tworząc Ramar.

Tam mogli zamieszkać chronieni mocą Mae przed chorobą. Wszak postawiła ona jeden warunek - jeśli opuszczą wyspę choroba spadnie na nich z nową gwałtownością. Ci Vajalowie zwali się Maejalatami i zasłynęli wkrótce, gdy zabrakło Vajalów, ze wspaniałych okrętów budowanych z pomocą tych gnomów (tabian), którzy pozostali z nimi.

Część bowiem tabian rozproszyła się po świecie, część zaś udała za Vajalami i niewielu ich pozostało w Ramarze.



W tym samym czasie w Cesarstwie Ramskim panowało wielkie poruszenie. Ludność buntowała się przeciw uciskowi i ostatecznie zrzucono z tronu cesarza Gaiusa Proceliusa Aculeusa. Ustanowiono Republikę (w roku 1364 pz.) wzorowaną na przekazach z ksiąg z innego świata. Od teraz w Ram rządziło dwóch konsulów wybieranych pojedynczo co trzy lata. Przy czym każdy rządził cztery lata. Zatem każdy z konsulów rządził z dwoma innymi - z jednym przez trzy lata, z drugim przez rok lub też odwrotnie. Republika poszerzyła wpływy na kontynencie, ale Yinatanat - luźne stowarzyszenie klanów na północy i Taffan - imperium na półwyspie dzisiejszego Olberu były zbyt silnym wrogiem dla nowo odrodzonego mocarstwa.

Republika rozpadła się już w roku 1213 pz.. Na terenie dawnego cesarstwa potworzyły się mniejsze i większe księstwa tworzone przez co silniejszych patrycjuszy, głównie przez oficerów.

Komentarz: Właściwa opowieść o Spaleniu rozpoczyna się poniżej. Kiedyś chciałem z tego zrobić powieść, ale na szczęście mi minęło. Historia jest naiwna i z przesadnym patosem, ale czego oczekujecie. ;) Pisałem to chyba jeszcze w pierwszej klasie liceum i była to chyba jedna z pierwszych historii Ramaru, obecna już w pierwszej transformacji (wersji). Aha, wybaczcie tanią poezję w treści przepowiedni.


Suril Ekhar


W roku 1512 królem elfów został 113 letni Silkussil. Życie elfów trwało zazwyczaj od 300 do 350 lat. Niektórzy, wybrani żyli nawet 3 000 lat, ale takich było już niewielu i unikali władzy. Na Tinlidionie od lat władali dziedziczni królowie, tak jak w poprzednich światach, które odwiedzili Fionowie.

W 1230 roku Silkussil leżał już na łożu śmierci.

Komentarz: pamiętajmy, że daty pz. to daty "przed założeniem Kronu", czyli idą wstecz, jak lata przed naszą erą.

Miał trzech synów i jedną córkę. W tym córka i najmłodszy syn pochodzili z drugiego małżeństwa. Pierwsza jego żona, Hidilliana Niepomna zginęła bowiem w wypadku. Drugą jego żoną była Taelliana Smutna, która posiadała dar jasnowidzenia.

Po śmierci Silkussila, ponad 1000 letni minstrel i bajarz Utilian przepowiedział koniec Tinlidionu. Pierwszą Przepowiednię Utiliana, tak samo jak następne zna każdy elf, zwie się ją Utilianeglio Ratillina, co znaczy Przepowiednia Utiliana - Śmierć Króla:



Odszedł wielki władca przepięknego ludu,

Smutku i lamentu dni nadeszły srogie

Wypłakanych oczu, oczekiwań cudu.

Po długim spoczynku idą krótkie lata

Nad naszymi głowy zniża się cień kata.

Serca naszych bliskich, nawet tych najbliższych

Los odmienić może, strzeżmy się KIELICHÓW.





Wtedy nikt nie domyślał się wagi tych słów, zebranych wszakże przeszedł dreszcz.

Najmłodszy syn Silkussila, Suril prosił i błagał Utiliana o wyjaśnienia, ale starzec nie chciał nic wytłumaczyć.

Po śmierci ojca królem został najstarszy syn - Sealion, pogodny i przyjazny, wolący wszak rozrywkę i polowania niż władzę. Tytułowano go Sealionem II niedługo jednak nim pozostał. Młodszy od Sealiona był Sition. On z kolei był elfem pokornym i jego pragnieniem było zostać kapłanem. Najniższy stopień kapłaństwa uzyskał w dwa lata po śmierci ojca. Najmłodsza z nich była Tatiana, harda i uwielbiająca samotne, często niebezpieczne wędrówki po lasach Tinlidionu. Tatiana uczyła się także sztuki walki, co bulwersowało otoczenie dworskie. Opinia dworu jej jednak nie zniechęcała.


Starszy o trzy lata od Sitiona, a młodszy o pięć od Tatiany, która miała wtedy lat 33 (czyli ledwie wkroczyła w wiek dojrzały) był Suril. Suril był ciekawski i czasem wręcz natrętny. Łatwo wpadał w gniew, gdy zaś przepełniała go wściekłość rzucał wszystko, dosiadał swego konia i ruszał samotnie w las. Mimo iż rzadko się zdarzało, by król przekazał władzę nie pierworodnemu, lecz młodszemu synowi, Suril na to właśnie liczył i błagał ojca o przekazanie korony.

Po śmierci Sillkussila, gdy nie spełniło się jego marzenie zostania królem, z trudem pohamował złość. Aby ukoić nerwy rzucił się, wedle swego zwyczaju, w szaleńczą jazdę przez las. Zdarzyło się, że jego koń spłoszył się i uciekł, a Suril zagubił się pośród lasu. Długo błąkał się samotnie, aż natknął się na maleńką kotlinkę z małym, zarośniętym tatarakiem stawem. Nad brzegiem stawu zaś ujrzał najpiękniejszą istotę jaką dane mu było widzieć.

Z początku wziął dziewczynę za rusałkę i bał się do niej podejść, ale siedząca na brzegu stawu elfka gestem zaprosiła go, by podszedł bliżej. Bez pamięci zakochał się Suril w nieznajomej i wiele razy wracał później do tego stawu, by się z nią spotykać.

Próbował namówić kobietę, która przedstawiła się jako Elfende, by udała się z nim do pałacu brata, ale ona ciągle odmawiała. Nigdy też nie dała mu się nawet dotknąć.



Smutny stał się Suril i zamyślony chodził korytarzami pałacu króla elfów co szybko zwróciło uwagę rodzeństwa. Zapytany jednak odpowiadał burkliwie i coraz częściej opuszczał pałac. Wreszcie Elfende wyznała mu, że jest uwięziona w pobliżu stawu mocą potężnego zaklęcia przez swego zazdrosnego męża. Zmartwił się Suril, słysząc to, ale Elfende obiecała, że porzuci go, jeśli Suril umożliwi jej wydostanie się z zamknięcia. Nakazała przynieść sobie kynit żółtego koloru i wielkości pięści.

Była to bowiem boginii Kae, która odzyskała zmysły po wypiciu zatrutej wody i teraz planowała wydostać się z zamknięcia i zemścić na mężu za takie potraktowanie.

Długo nie wracał Suril do Elfende, musiał bowiem udać się wraz z elfickimi żeglarzami na kontynent, aby od karłów z gór zakupić odpowiedni kynit. Gdy powrócił z kamieniem, Elfende użyła jego mocy do otwarcia zamknięcia. Już wolna kazała Surilowi wrócić tu za trzy dni, sama zaś udała się do Zaświatów. Nie spodziewał się Savus wizyty małżonki i po długiej z nią rozmową, przybyły mu trzy blizny na policzku.


Komentarz: aż się roześmiałem czytając to teraz. :)


Doszli jednak do porozumienia i Kae wróciła na powierzchnię. W umówiony czas czekał Suril na Elfende i zjawiła się przed nim. Obiecała zostać jego żoną, jeśli wykona dokładnie jej polecenia. A Suril tak był jej oddany, że był nawet gotów zabijać na jedno jej skinienie.

Pierwszym co zrobił Suril z polecenia Elfende było przyjęcie wiary w Savusa. Zaraz potem nakłonił groźbą i obietnicami 1000 elfów do tego samego. W roku 1205 pz. powstali Ekhenades - Zdradzieccy Gwardziści, przyboczni Surila. Nie ujawniał ich jednak i wszystko czynił w tajemnicy.

W 1203 roku próbował otruć Sealiona, by przejąć tron. Jednak kot Sealiona strącił puchar z zatrutym winem na ziemię. Suril wpadł we wściekłość i zabił Sealiona czarną magią, której uczył się pod okiem Elfende.

Ujawnił wtedy Ekhenades i siłą przejął władzę, gdyż nikt nie był w stanie pokonać jego magicznej gwardii - elfowie nie byli w tych latach biegli w magii wojennej i obronnej. Praktykowali jedynie iluzję.

Tatiana i Sition uciekli z dworu, wielu wszak dzielnych elfów zginęło w bratobójczej rzezi jaka dokonała się po śmierci Sealiona. Suril nazwany został Surilem Ekharem - czyli Zdrajcą.

Elfende skarciła Surila za przedwczesny pokaz mocy magicznych, wyszła jednak z ukrycia i otwarcie stanęła u jego boku. Okazało się, że miała rację. Elfowie szybko ochłonęli po zamachu stanu i Suril, Elfende i Ekhenedes musieli uciec z wyspy na Torean. Wszyscy udali się na zachód przez Karle Góry. Tam, w górskiej dolinie Elfende nakazała Surilowi czekać, sama zaś odeszła.

Długo oczekiwał Suril w Dolinie Wyczekiwania, jak ją nazwał. Elfowie Ekhenedes zaczynali się niecierpliwić. I wtedy, w czerwcu roku 1200 przybył do doliny posłaniec Savusa - czarny smok Geltorix. Geltorix spowił płomieniem ciało Surila i spopielił je, Suril zaś stał się nieśmiertelny i zyskał potężne moce ognia. Wszak jego oczy nie widziały już tego co oczy śmiertelników, a wygląd odstręczał każdego i wywoływał obrzydzenie i strach.

Aby upodobnić się do swego pana wierni Ekhenedes zaczęli malować się na czarno.

Wkrótce blady strach padł na mieszkańców Toreanu. Suril na czele smoków i swej Gwardii podbijał kolejne krainy. Pewnego razu przyszła do niego Elfende, której nie widział od przybycia do Doliny Wyczekiwania i o której prawie zapomniał, gdy został spalony. Teraz jednak Elfende ukazała mu się jako Kae, bogini rozkładu i zląkł się jej. Kae zaś nakazała mu opuścić swoje wojska i udać się na pustkowie. Tak zrobił.

Wojska Surila dowodzone teraz przez samą Kae zaczynały siać jeszcze większe spustoszenie niż poprzednio. Wkrótce już tylko Lowan-Thud, Ciriax i krainy za Karlimi Górami stawiały armiom ognia odpór.

Po roku od wyruszenia w podróż natknął się Suril na wrota na pustkowiu i za namową zaciekawionej Kae, która ukazała mu się w wizji, otworzył je. Były to wrota, którymi do Ramaru przybyli Vajalowie i Suril otworzył przejście demonom Ro. Czarne bestie zaczęły skuteczniej niż smoki pustoszyć Torean, a zlękniony Suril uciekł. Gdy jednak wrócił do swych Ekhenedes, Kae nie oddała mu wojska. Wtedy rozkazał Ekhenedes ją zgładzić, ale to ona zgładziła ich wszystkich.

Na Surila przyszło wtedy opamiętanie i uciekł z powrotem na pustkowie. Nie było już w nim łez, gdyż wypalone było jego ciało, nie mógł więc płakać nad sobą. Błagał jedynie bogów o wybaczenie zdrady. W końcu postanowił naprawić w jakiś sposób zło, które uczynił.

Udał się na zachód, omijając plądrujące wojska demonów i Kae. Tak trafił, w przebraniu, do Lowan-Thudu, a było to w roku 1183 pz.

Zamieszkujące tutaj krasnoludy z trudem broniły się jeszcze przed nasilającymi się atakami, wokół nich rozlewało się morze wrogów. Przejścia zaś do innych Thudów były już wtedy zamknięte, gdyż wojna na powierzchni obudziła złe stwory pod powierzchnią, a częściowo przyczynili się do tego także głęboko drążący skały, ciekawscy krasnoludowie.

Istoty Głębin wygnały krasnoludów z Tuneli rozdzielając ogromne imperium jedenastu Thudów (dwunasty Kyn-Thud już wtedy nie istniał, Aen-Thud praktycznie już także nie, ale wliczano go jeszcze do rachuby mimo, że nie panowała już tam wtedy matka, a wielu oddzielnych thanów).

Suril pod imieniem Sev, co znaczy Cierpiący, dzięki swym mocom magicznym i mądrości stał się szybko doradcą samej królowej Heane-thu-Lowan. W roku 1180 roku pz. w Lowan-Thudzie zebrała się rada najważniejszych osób pośród krasnoludów Toreanu, gigantów z Ciriax i goblinów z Mernadu, które przetrwały.

Najwięksi magowie, w tym Sev, matka Haene i jej dwie córki oraz emisariusze z Ciriax i niedobitki z innych krain zebrali się, aby naradzić się w sprawie znalezienia ratunku przed zagładą.

Po odejściu Surila z Tinlidionu królem został Sition zwany Sitionem Lleaionem, czyli Sitionem Pogrążonym w Rozpaczy. Nie widział już bowiem Sition nadziei, słysząc wieści dochodzące z Toreanu. W każdej chwili nawałnica mogła runąć na Tinlidion. Nakazał zbudowanie wielu ogromnych okrętów na których elfowie mogliby uciec na wschód. W dniu wstąpienia Sitiona na tron Utilian, teraz przygięty już do ziemi brzemieniem starości, wyśpiewał Drugą Przepowiednię - Śmierć Drzew (Utilianeglio Peonllina):

 

Zdrada dosięgnęła serca naszych lasów

Zapłakały drzewa, łzy roniły elfy

Żal że dożyliśmy aż tak zimnych czasów

Po zbyt krótkich latach idą dni ogniste

Nad naszymi głowy zniża się cień zbrodni.

Serca naszych bliskich, nawet tych najbliższych

Los odmienić może, okrucieństwa PŁOMIEŃ.





Suril znalazł metodę pokonania złego. Jako Sev podał ją radzie. Z nikłym przyjęto ją entuzjazmem, wiedziano jednak, że to jedyne wyjście. Sekretarz gigantów Gorrin zapytał go:

- Jak zdołamy wezwać Potęgę Ognia? Nie mamy dość mocy.

- Ja mam - odparł Sev, zdjął też kaptur i iluzję która skrywała jego ciało. - Jam był Suril zwany Ekharem. Teraz jestem Sev i chcę odwrócić zło, które uczyniłem.

Wszyscy westchnęli zdumieni i przerażeni. Matka Heane-thu-Lowan wiedziała o prawdziwym obliczu Seva, gdyż zdradził jej to kiedyś, błagając o wybaczenie i pomoc w naprawianiu złego. Wiedziała o tym także druga osoba na sali, która uśmiechnęła się do siebie jadowicie, ale tak że nikt nie widział. Tą osobą była Kae w przebraniu.

Przygotowali magowie wszystko do wezwania Potęgi Ognia i we wrześniu 1180 roku Suril rozpoczął tkanie czaru. Wezwał Potęgę Ognia. Niektórzy historycy sądzą, że Suril od początku planował to co się stało i działał we współpracy z Kae, inni, że wiedział co się stanie, ale widział w tym jedyną nadzieję na uratowanie świata.

Prawdą jest wszak, że Suril był w stanie opanować Ogień, ale Kae w środku zaklęcia zaczęła z nim walczyć o kontrolę nad nim. Suril wyzwolił Potęgę Ognia i płomienie spowiły wrogie wojska. Gdy jednak Kae rozpoczęła z nim walkę, stracił kontrolę  i płomienie zaczęły palić wszystko.

Sition widząc łunę na zachodzie rozkazał statkom elfów odpłynąć. Sam, z tymi co najbardziej ukochali Tinlidion i nie chcieli go opuścić pozostał. Spłonął, gdy Ogień przemknął przez Tinlidion i zginęli jego towarzysze.

Tinlidion zamienił się w czarne pustkowie i takim pozostał do dzisiaj.


Komentarz: nie całkiem do dzisiaj, Tinlidion w czasach dzisiejszych został na nowo zamieszkany, a jeśli dobrze pamiętam, przynajmniej jedną sesję rozegrałem na tym lądzie, tuż zanim została zniszczona jego klątwa. Ale gracze chyba nie pomogli w jej usunięciu, nie pamiętam.


Większość elfów uciekła na wschód na statkach, a ich królową została Tatiana. Na statku „Ukojenie” Utilian zaśpiewał królowej swą ostatnią przepowiednię nim umarł. Tatiana zwana jest od wtedy Tatiana Til-Marion - czyli Tatianą, Królową Nadziei. Trzecia Przepowiednia - Koniec Drogi (Utilianeglio Netollona):


Płomień spopielił Tinlidion

Odpływamy na dalszą tułaczkę, my Fionowie

Nie zakończy się ona póki nie zakończy się czas tego świata,

Póki nie podniosą się wody i nie zatopią lądów,

Wtedy dopiero i nie wcześniej powrócimy na Naszą Wyspę.

 


Komentarz: Jak wcześniej wspominałem w teraźniejszości elfowie wracają na Tinlidion, planowałem bowiem kolejną po Spaleniu apokalipsę i transformację świata. Nie dokończyłem nigdy tego wątku.


Suril pokonał ostatecznie Kae i ta ratowała się ucieczką w Zaświaty. Zdołał powstrzymać Potęgę Ognia poświęcając siebie, zanim zniszczyła wszystko. Torean zmienił się jednak w Ognisty Kontynent i niewiele tam pozostało istot, a jeszcze mniej niezmienionych.

Wody pochłonęły Lowan-Thud, gdy oddzieliła się wyspa Tor-Torean, tylko na dalekim wschodzie ktoś ocalał. Gigantów pozostało niewielu i tylko w Ciriaxie. Pozostali przemienili się w głupich olbrzymów i zaczęli żywić się mięsem istot sobie podobnych.


Komentarz: No tak, wyraźny wpływ Narni. :)


Karły z dawnego Aen-Thudu, który teraz już ostatecznie upadł, stały się jeszcze niższe niż były, a ich skóra stała się czarna, oczy zaś czerwone. Kynit na Toreanie także zmienił swą barwę i w większości stał się kynitem czerwonym, kynitem krwi zwanym krwawnikiem.



O Migracji Ludów po Spaleniu i dalszych losach Ramaru dowiesz się z następnej księgi zatytułowanej Égrendes - historia dalsza. - tak kończył się ten plik z notatkami, tak też zakończę dzisiejszy wpis. Co będzie dalej? Tułaczka ludów po Spaleniu, pojawienie się Wieslan (Słowian, którzy osiedli w Ramarze), czy też Pasterzy Gwiazd i trolli, ale wprawdzie gra toczyła się dobre 2500 lat po Spaleniu, to w notatkach opisuję już praktycznie wydarzenia z teraźniejszości. I do nich niedługo przejdę.



A co dalej nie wiem... skończą mi się notatki na temat historii świata. :)